Patron ładu moralnego

 i religijnego

                       Modlitwa  za  Ojczyznę

Święty Stanisławie, nieustraszony Pasterzu dusz powierzonych Twej pieczy, który w obronie Swej owczarni poniosłeś śmierć męczeńską z rąk bezbożnych siepaczy, wyjednaj nam, prosimy Cię pokornie, zasługami Twymi u Boga, abyśmy byli zawsze gorliwymi cnót Twych naśladowcami. Przemożny Patronie ziemi naszej, ochraniaj ją od wszelkich klęsk i  niedoli, byśmy dochowali statecznie wiary, którą przed wiekami głosiłeś naszym praojcom i wytrwali w gorącej miłości, służbie Bożej i w jedności z Kościołem świętym, a tak zasłużyli sobie na wieczne zjednoczenie nasze z Bogiem w królestwie niebieskim. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

 

Św. Stanisław, biskup i męczennik

Stanisław urodził się w Szczepanowie prawdopodobnie około 1030 r. miał pochodzić z rodu Turzynów, mieszkających we wsi Raba i Szczepanów koło Bochni w ziemi krakowskiej. Swoje pierwsze studia Stanisław odbył zapewne w domu rodzinnym, potem być może w Tyńcu w klasztorze benedyktyńskim. Studiował w  słynnej  wówczas szkołę katedralną w Leodium (Liege w Belgii) lub w  Paryżu. Święcenia kapłańskie otrzymał ok. roku 1060. Biskup krakowski, Lambert Suła, mianował Stanisława kanonikiem katedry. Na zlecenie biskupa Stanisław założył, jak się przypuszcza, Rocznik krakowski, czyli rodzaj kroniki katedralnej, w której notował ważniejsze wydarzenia z życia Diecezji. Po śmierci Lamberta (1070) Stanisław został wybrany jego następcą. Wybór ten zatwierdził papież Aleksander II. Konsekracja odbyła się jednak dopiero w roku 1072.  Autorytet Stanisława musiał być w Polsce ogromny, skoro według podania nawet najbliżsi stronnicy króla Bolesława nie śmieli targnąć się na jego życie. Król miał to uczynić sam. 11 kwietnia 1079 roku Bolesław udał się na Skałkę i w czasie Mszy świętej zabił biskupa uderzeniem w głowę. Potem kazał poćwiartować jego ciało. Ówczesnym zwyczajem bowiem ciało skazańca niszczono. Duchowni ze czcią pochowali je w kościele św. Michała na Skałce. Fakt ten jest dowodem czci, jakiej wtedy męczennik zażywał. Czaszka Stanisława posiada wszystkie zęby. To by świadczyło, że biskup zginął w  pełni sił męskich. Mógł mieć ok. 40 lat. Na czaszce widać ślady 7 uderzeń ostrego żelaza, co potwierdza rodzaj śmierci, przekazany przez tradycję. Największe cięcie ma 45 mm długości i ok. 6 mm głębokości. Stanisław został uderzony z tyłu czaszki. Na wiadomość o dokonanym w tak ohydny sposób mordzie na biskupie, przy ołtarzu, w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary, cały naród stanął przeciwko królowi. Opuszczony przez wszystkich musiał udać się na banicję. Bolesław Śmiały usiłował jeszcze szukać dla siebie poparcia na Węgrzech u św. Władysława. Ten mu jednak odmówił. Zmarł tamże zapewne w 1081 roku. Istnieje podanie, że dwa ostatnie lata król spędził na ostrej pokucie w klasztorze benedyktyńskim w  Osjaku, gdzie też miał być pochowany. W 1088 roku dokonano przeniesienia relikwii św. Stanisława do katedry krakowskiej. Kadłubek przytacza legendę, że ciała strzegły orły, wspomina też o cudownym zrośnięciu się porąbanych części ciała. Św. Stanisław jest głównym patronem Polski (obok NMP Królowej Polski i św. Wojciecha, biskupa i męczennika). W ciągu wieków przywoływano legendę o zrośnięciu się rozsieczonego ciała św. Stanisława. Kult Świętego odegrał w XIII i XIV wieku ważną rolę historyczną jako czynnik kształtowania się myśli o zjednoczeniu Polski. Wierzono, że w ten sam sposób – jak ciało św. Stanisława – połączy się i  zjednoczy podzielone wówczas na księstwa dzielnicowe Królestwo Polskie. W  ikonografii św. Stanisław przedstawiany jest w stroju pontyfikalnym z pastorałem. Jego atrybutami są: miecz, palma męczeńska, u  stóp wskrzeszony Piotrowin. Bywa  też ukazywany z orłem – godłem Polski.

 

 

Pielgrzymka parafialna do Kalwarii Pacławskiej i Przemyśla

Bardzo wczesnym rankiem (5.45) w sobotę 25.04 wyruszyliśmy 52-osobową grupą w kierunku Przemyśla aby spędzić dzień w świetnej atmosferze na wspólnej modlitwie i poznawaniu nowych miejsc. Już o godz. 8.30 byliśmy w Kalwarii Pacławskiej, gdzie uczestniczyliśmy w Eucharystii sprawowanej przez naszego wikariusza ks. Łukasza. Czuliśmy się prawie jak na mszy trydenckiej, bo nasz kapłan odprawiał dla nas mszę św. stojąc do nas tyłem, pod cudownym obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej. Następnie bardzo sympatyczny o. Grzegorz opowiedział nam o historii tego miejsca. W 1665 r. szlachcic i poseł na sejm Rzeczypospolitej Andrzej Fredro założył osadę Kalwaria Pacławska i sprowadził tutaj oo. franciszkanów. Celem fundatora klasztoru było upowszechnienie kultu Męki Pańskiej. Kalwaria nazywana jest Jerozolimą Wschodu ze względu na podobieństwo ukształtowania terenu – dwa przeciwległe stoki, a niżej w dolince, przepływająca rzeka. Na pobliskich terenach znajdują się tzw. dróżki kalwaryjskie, przy których znajduje się droga krzyżowa i 42 murowane kapliczki rozrzucone po okolicznych pagórkach. W kościele, który papież Franciszek podniósł do godności Bazyliki Mniejszej znajduje się szczególne miejsce. Każdy z nas przyklęknął przy doczesnych szczątkach Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca a wielu zostawiło na ołtarzyku karteczki z prośbami o wstawiennictwo. Był to zwykły człowiek, który przeżył życie w niezwykły, prosty sposób. Po smacznym obiedzie udaliśmy się do Przemyśla i zwiedzaliśmy z przewodnikiem katedrę oraz ponad tysiącletnie podziemia, a w nich mogliśmy się pomodlić przy grobach pochowanych tam biskupów. Udało się nam wysłuchać także kilku utworów organowych i zasiąść w prezbiterium, w stallach przeznaczonych dla Kapituły Przemyskiej. Następnie zaproszono nas abyśmy zwiedzili muzeum, znajdujące się przy katedrze. Zawiera ono bardzo wiekowe eksponaty, uratowane z różnych kościołów naszej diecezji przez św. J.S. Pelczara. Nasz wikariusz, niespożytej energii i wigoru człowiek, zaprowadził nas do Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie studiowali księża z naszej diecezji. Zwiedziliśmy jedną z kaplic, miejsce gdzie alumni spotykają się z rodziną oraz salę bł. ks. Jana Balickiego. Podczas czasu wolnego wypiliśmy kawusię, zjedliśmy ciasto lub lody i wyruszyliśmy autokarem na Kopiec Tatarski. Na szczycie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i podziwialiśmy przepiękną panoramę. Powrót do Krosna wypełniliśmy modlitwą różańcową oraz piosenkami o różnej tematyce, tak aby było trochę sacrum i profanum. Rozstając się planowaliśmy już kolejny wyjazd do…..?

Anita Iwańska – Iovino