Sierpień jest obchodzony jako miesiąc trzeźwości od 1984 roku. Wybór tego miesiąca nie jest przypadkowy — wiąże się z okolicznościami szczególnie ważnymi dla Polski, takimi jak święta maryjne oraz historyczne rocznice narodowe, na przykład Powstanie Warszawskie czy „Cud nad Wisłą”, a także zryw wolnościowy Solidarności w sierpniu 1980 roku.  Nazwanie tego miesiąca – miesiącem trzeźwości miało na celu zachęcanie społeczeństwa, przede wszystkim katolików, do podjęcia dobrowolnej abstynencji od alkoholu na cały miesiąc jako formy duchowego i moralnego oczyszczenia oraz wyrazu troski o własne zdrowie. Z tej racji można zastanowić się nad kondycją duchową oraz moralną naszego społeczeństwa. Wiele jest oznak, które budzą niepokój ludzi zatroskanych o naszą przyszłość . Wiele jest różnorakich zagrożeń, które w konsekwencji mogą  doprowadzić unicestwienia dalszej egzystencji  polskiego narodu.

 

Dlaczego św. Szarbel jest przedstawiany

z zamkniętymi oczami?

 

Święty Szarbel, którego wspomnienie przypada w Polsce 28  lipca, przestrzegał reguły maronickiej pustelni, według której mnisi-pustelnicy przyjmowali swoich odwiedzających w postawie pokornego sługi. Jego zamknięte oczy przypominają również o tym, że jego wzrok nie był skierowany na ten świat, lecz ku Bogu.

Obchodzący swoje święto 28 lipca św. Szarbel w tradycyjnej ikonografii jest zawsze przedstawiany z zamkniętymi oczami. Z twarzą okoloną białą brodą i okrytą czarnym kapturem, otoczony aureolą świętości, ma rzeczywiście zamknięte oczy – tak, jakby trwały na modlitwie. Święty Szarbel był mnichem-pustelnikiem, a maronicki pustelnik nie patrzy na wiernego, który przychodzi go odwiedzić, lecz jest jego sługą – wyjaśnia w rozmowie z  portalem Aleteia ks. bp Samer Nassif, chorepiskop (biskup pomocniczy, tzw. wiejski, który pomaga zarządzać parafiami poza głównymi miastem diecezji) diecezji Sydonu w Libanie.  Przestrzegał w ten sposób reguły maronickiej pustelni, nakazującej mnichom przyjmowanie gości w postawie pokornej służby Od czasów św. Marona i zgodnie z utrwaloną tradycją, pustelnicy we wschodnim monachizmie maronickim nie żyją w całkowitej izolacji od świata. Poranki przeznaczają na mszę i modlitwę, natomiast popołudnia wypełniają im wizyty wiernych, którzy przychodzą prosić o radę, błogosławieństwo lub słowo dające życie. Mnich maronicki jest niczym sługa – pyta swoich gości: Co mogę dla ciebie zrobić?”. To jedna z osobliwości wschodniego monachizmu maronickiego, a taka forma życia zakonnego przyczyniła się do rozprzestrzeniania chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie – podkreśla maronicki chorepiskop. Maronicki pustelnik nie żyje również w oderwaniu od cierpień tego świata – wręcz przeciwnie. Szarbel Makhlouf doskonale wiedział o krwawych prześladowaniach chrześcijan maronickich w rejonie Libanu. Podczas masakry Maronitów w 1860 roku miał 32 lata. Święty Szarbel jest na tym świecie w tym znaczeniu, że cierpi ze swoim ludem i modli się za niego, ale nie jest z tego świata – zapewnia ks. bp Samer Nassif. – Ma zamknięte oczy, ponieważ jest zwrócony ku Bogu i należy do Nieba. Zamknięte oczy świętego symbolizują jego oderwanie od spraw ziemskich.  Wyrzekł się bogactwa i światowej chwały, by iść za Bogiem; nie szukał nawet żadnej władzy we własnej wspólnocie. Wstępując do klasztoru, pragnął jedynie „chwały Bożej” i „zbawienia swojej duszy”.

Aleteia

PIELGRZYMKA PARAFIALNA DO RZYMU 7

 

Kolejny dzień naszej pielgrzymki parafialnej rozpoczęliśmy od szybkiego śniadania i podróży metrem na Plac św. Piotra na Watykanie,  ponieważ niespodziewanie, udało się ks. Łukaszowi zorganizować dla nas mszę świętą o godz. 9.00 w Bazylice św. Piotra przy ołtarzu św. Józefa. A, że tego dnia wypadała uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, to przeżycie Eucharystii w takiej oprawie było ogromne. Po wyjściu z bazyliki udaliśmy się w kierunku Muzeów Watykańskich, do których mieliśmy wcześniej wykupione bilety. Z  kilkoma przygodami udało się nam wsiąść do odkrytego busa, który obwiózł nas po Ogrodach Watykańskich. Zobaczyliśmy ulubione miejsca przechadzek czy modlitwy kolejnych papieży. Pokazano nam gdzie Jan Paweł II lubił dyktować listy swojemu sekretarzowi. Po zakończeniu tego tour weszliśmy do ogromnego, nowoczesnego gmachu gdzie zaopatrzyliśmy się w zestawy słuchawkowe, które prowadziły nas po niezliczonych salach Muzeów Watykańskich. Udostępnione zostały one publiczności już w 1787 r. i  są  jednymi z najczęściej odwiedzanych muzeów świata. Z zapartym tchem zwiedzaliśmy poszczególne sale i galerie takie jak: Pinacoteca gromadząca obrazy od renesansu po wiek XIX, w której znajdują się dzieła Giotto, Leonarda da Vinci, Caravaggio, Michała Anioła i wielu innych; Pio Clementino z kolekcją greckich i rzymskich rzeźb antycznych, Muzeum Etruskie, Muzeum Egipskie oraz wiele innych, które trudno zapamiętać. W przepięknych, bogato zdobionych korytarzach zwanych galeriami znajdują się kolekcje ogromnych arrasów, map i ksiąg o nieocenionej wartości. Do ciągu muzealnego włączone są także prywatne pokoje dawnych papieży z freskami m.in. Rafaela Santi. W Sali Sobieskiego eksponowany jest obraz Jana Matejki przedstawiający Jana III Sobieskiego po zwycięstwie pod Wiedniem. Punktem kulminacyjnym zwiedzania było wejście do Kaplicy Sykstyńskiej i  obejrzenie wraz z wielojęzycznym tłumem turystów wspaniałych fresków Michała Anioła Buonarottiego. Było nam dane także w Sali Rydwanów spojrzeć na samochód z zamachu na Jana Pawła II oraz ogromne karoce, którymi w poprzednich wiekach jeździli papieże. Po wyjściu z Watykanu podzieliliśmy się na dwie grupy: jedna poszła z ks. Łukaszem zdobywać po 551 schodach kopułę Bazyliki św. Piotra a druga ze mną udała się na zakupy pamiątek i prezentów. Po wieczornym powrocie do hotelu i ostatnim spotkaniu integracyjnym pozostało nam tylko spakowanie walizek, króciutki sen i wyjazd na lotnisko. Po wylądowaniu na Jasionce obiecaliśmy sobie, że będzie następny raz.

Anita Iwańska-Iovino

 

 

Poprzedni wpis
«